martiszkag
Szybka pomoc!
Coś sprawia Ci trudność, nie rozumiesz opcji? Napisz do pomocy 28dni lub eksperta.
merlenke: U mnie lekarz rodzinny opowiedział mi o swoich podejrzeniach co do diagnozy a następnie pokie ...
KarpatkaST: A do jakiego lekarza się zgłosić z problemem? Do psychologa czy do psychiatry? ...
marion: Mam konto ważne do 15.02. i będę przedłużać jego ważność w najbliższych dnach - mam n ...
KarpatkaST: Jeśli miałam sporo czasu w ciągu dnia to dawałam gotowane przez siebie, ale były takie dni ...
Amaterasu: Dieta bogata w białko i cellulitu nie ma 🙂 ja nie mam ani grama... Urodziłam 2 dzieci ...
MagdalenaL88: W takiej sytuacji dziedziczenie następuje z tzw. prawa przeżycia – jeśli Twój ojciec zmar ...
KarpatkaST: hejka - od około trzech lat stosuję piling z kawy. Dodaję do balsamu po kąpieli nakła ...
merlenke: Kochane doradzicie skuteczne zabiegi na cellulit na ciele? Co u Was daje dobre rezu ...
Damazy: Witaj agn03, konto jest już aktywne. Przepraszamy, ze musialas czekac. ...
agn03: Opłaciłam konto i znowu bez reakcji.. Nic nie zostało uaktualnione. Czy tylko mi się to zda ...
KarpatkaST: Dużo osób pomyliło kolonoskopię z kolposkopią. Ten drugi zabieg jest delikatnie nieprzyjem ...
merlenke: Muszę przejść kolposkopię. Czy badanie jest bolesne? I gdzie mogę się na nie zapisać w R ...
merlenke: Mam założoną wkładkę z innych względów niż antykoncepcja. Zakładana była przez lekarz ...
Damazy: Witaj Ania, napisz prosze wiadomość do Damazy albo na pomoc@28dni.pl ...
Aniar07: Chodzi mi o wykresy. Czy można dodawać wykres jeżeli dokona się zapłaty. Bo ostatnim razem ...
|
| 1 trymestr, 2 trymestr, 3 trymestr Poród rodzinny - siłami natury: 11.12.2016 06.02.2026 (Piątek) |
| Data |
|---|
| DC |
imagnolia
napisała grudnia 15, 2016 19:25
O retki, no to moje gratulacje, jest sliczny i jaki uśmiechniety. A Ty wyglądasz pięknie! Zazdroszczę pozytywnie :) ciumka mleczko? Tyle pytań :) Cieszę sie, że córeczka dzielnie zniosła rozłąkę :)
Idę pod nowy wykresik….
martiszkag
napisała grudnia 30, 2016 15:39
Długo mnie nie było, ale wiadomo jak to jest na początku macierzyństwa. Maja w poniedziałek dostała gorączki, więc jeszcze miałam ją chorą „na głowie”. Szczęśliwie była to jednodniówka, trzy dni była później w domu, a dzisiaj już poszła do przedszkola. Jaś się nie zaraził, chociaż Maja na niego prycha.
Poród to będzie ciekawa historia – już na wstępie mogę zapowiedzieć :) O 2:30 obudziła mnie Maja (nie skurcze), poszłam do niej i wtedy poczułam ból brzucha. Przyszło mi do głowy, że to może skurcze, ale że mała płakała, a od miesiąca w nocy budziłam się z bólem brzucha, który ustępował po wysiusianiu, to niespecjalnie się na tym bólu skupiłam. Po pół godzinie Maja spała, ja zrobiłam siusiu i położyłam się znowu do łóżka. Jednak po kilku minutach ból powrócił, ustąpił, później znowu powrócił, więc wzięłam komórkę i sprawdzałam czy jest regularność. Ból brzucha powtórzył się kolejne 2-3 razy co kilka minut, więc stwierdziłam, że to jednak skurcze, chwilę się jeszcze ociągałam, ale w końcu wstałam, dopakowałam parę rzeczy do walizek, przygotowałam ubranie i poszłam wziąć prysznic, żeby zobaczyć czy skurcze ustąpią. Pod prysznicem skurcze nie dość, że nie ustąpiły, to jeszcze się zagęściły i stały mocno bolesne. Także już wiedziałam, że to na pewno poród. Obudziłam męża, a że ten się powoli zbierał, a mnie skurcze już zaczęły mocniej dokuczać, to powiedziałam, żeby się streszczał, dzwonił po moich rodziców, żeby przyjechali do Mai, bo mam już mocne skurcze. Poprosiłam żeby dopakował kanapkę i wodę w oczekiwaniu aż dojadą, co potrwało około pół godziny. Usiadłam na kanapie i tak już zostałam, bo skurcze stały się mocne i częste. Stwierdziłam, że na pewno nie jedziemy na Żelazną w Warszawie, bo to za daleko i pojedziemy najbliżej nas – do szpitala w Piasecznie. Minęło jednak kilka minut i poczułam, że zaczynają mi się skurcze parte… Poprosiłam Łukasza, żeby zadzwonił po karetkę i przyniósł jakieś prześcieradła oraz pomógł mi się rozebrać. Mąż mówi mi na to „tylko spokojnie, nie przyspieszaj” :))) Jakbym miała na to jakiś wpływ – z własną fizjologią ciężko jest wygrać. Ostatecznie można powiedzieć, że Łukasz odebrał poród, bo moi rodzice przyjechali może na 10 minut przed finałem. Tata siedział w kuchni, żeby zająć się Mają gdyby się w tym zamieszaniu obudziła (szczęśliwie wszystko przespała), a mama głaskała mnie po głowie. Kiedy była już główka dziecka weszła ekipa z karetki i babeczka-ratowniczka przy ostatnim parciu złapała malucha i położyła mi go na brzuchu :) Maluszek szybko wziął łyk powietrza, poczekaliśmy aż pępowina odpępni około 5-10 minut. Z Jasiem było wszystko dobrze, więc ratowniczka podpisała się, że oceniła go na 10 punktów. Przewieźli nas do szpitala, gdzie urodziło się łożysko (a synek wolał w domu ;) ) i założyli mi szew samowchłaniający się na ponoć nieduże pęknięcie. W karetce mały ciągle mógł być na mnie, a później jeszcze 3h byliśmy na sali porodowej, kontakt skóra do skóry, mały napił się siary, ja zjadłam dwie kanapki i we trójkę przysnęliśmy.
Poród był bardzo szybki – Jaś urodził się o 5:35, a przy starszej córce lekkie skurcze obudziły mnie o 2:30, a urodziła się o 17:45. Także pierwszy poród trwał 15h, a drugi niecałe 3h. Podsumowując wszystko toczyło się ekspresowo i muszę stwierdzić, że miałam dobry poród.
martiszkag
napisała grudnia 30, 2016 15:45
Dodam jeszcze, że nie odeszły mi wody, ani czop śluzowy. Pęcherz płodowy pękł tuż przed tym jak wyszła główka.
imagnolia
napisała stycznia 02, 2017 01:18
Niesamowite. No to rzeczywiscie poszlo ekspresowo. Szok, ze tak z nienacka w sumie zaczal sie ten porod:)))