martiszkag
Szybka pomoc!
Coś sprawia Ci trudność, nie rozumiesz opcji? Napisz do pomocy 28dni lub eksperta.
Amazonka: Klocki Lego. ...
KarpatkaST: W zimie :zajęcia dodatkowe jak taekwondo, różnego typu warsztaty organizowane, ewentualnie w ...
merlenke: Rodzice jedynaków, jak wasze dzieci spędzają popołudnia po przedszkolu i wolne dni? Czym si ...
merlenke: Szafa 3 drzwiowa, biurko, łóżko, mały kallax obok łóżka, drugi duży na gry puzzle itp, ...
KarpatkaST: Hejka mamusie 🥰.Jakie zestawy mebli macie w pokoju swoich dzieci? Szafa,biurko,łóżko i co ...
MagdalenaL88: Zastanawiam się ostatnio nad tematem upadłości konsumenckiej i ciekawi mnie, jak to wygląda ...
KarpatkaST: Okleina trzyma się dobrze, nie odchodzi a brudzi się jak każda inna gładka powierzchnia. Me ...
merlenke: Czy ktoś z was ma okeljone meble aby zmienić ich wygląd?? Szafki w kuchni??? Gdzie najlepiej ...
marion: [quote=Damazy"> Przyjmij proszę miesiąc gratis[/quote"> Dziękuję :bigsmile: ...
KarpatkaST: Dziewczyny, jak wygląda sprawa badań w kierunku insulinooporności i zespołu policystycznych ...
Damazy: Witaj Marion, przepraszamy za opóźnienie w aktywacji konta. Przyjmij proszę miesiąc gratis ...
marion: Opłaciłam konto w dniu 11 lutego. Jest 16.02. i nadal mam nieaktywne. Kiedy mogę się spodzi ...
KarpatkaST: Takie nowe, nowe to musiały być garnki i patelnie na indukcję. Dokupiłam sztućców, bo wia ...
merlenke: Hej dziewczyny Jestem na etapie kompletowania podstaw do nowego mieszkania i próbuję ogarną ...
merlenke: U mnie lekarz rodzinny opowiedział mi o swoich podejrzeniach co do diagnozy a następnie pokie ...
|
| 1 trymestr, 2 trymestr, 3 trymestr Poród rodzinny - siłami natury: 11.12.2016 27.03.2026 (Piątek) |
| Data |
|---|
| DC |
imagnolia
napisała grudnia 15, 2016 19:25
O retki, no to moje gratulacje, jest sliczny i jaki uśmiechniety. A Ty wyglądasz pięknie! Zazdroszczę pozytywnie :) ciumka mleczko? Tyle pytań :) Cieszę sie, że córeczka dzielnie zniosła rozłąkę :)
Idę pod nowy wykresik….
martiszkag
napisała grudnia 30, 2016 15:39
Długo mnie nie było, ale wiadomo jak to jest na początku macierzyństwa. Maja w poniedziałek dostała gorączki, więc jeszcze miałam ją chorą „na głowie”. Szczęśliwie była to jednodniówka, trzy dni była później w domu, a dzisiaj już poszła do przedszkola. Jaś się nie zaraził, chociaż Maja na niego prycha.
Poród to będzie ciekawa historia – już na wstępie mogę zapowiedzieć :) O 2:30 obudziła mnie Maja (nie skurcze), poszłam do niej i wtedy poczułam ból brzucha. Przyszło mi do głowy, że to może skurcze, ale że mała płakała, a od miesiąca w nocy budziłam się z bólem brzucha, który ustępował po wysiusianiu, to niespecjalnie się na tym bólu skupiłam. Po pół godzinie Maja spała, ja zrobiłam siusiu i położyłam się znowu do łóżka. Jednak po kilku minutach ból powrócił, ustąpił, później znowu powrócił, więc wzięłam komórkę i sprawdzałam czy jest regularność. Ból brzucha powtórzył się kolejne 2-3 razy co kilka minut, więc stwierdziłam, że to jednak skurcze, chwilę się jeszcze ociągałam, ale w końcu wstałam, dopakowałam parę rzeczy do walizek, przygotowałam ubranie i poszłam wziąć prysznic, żeby zobaczyć czy skurcze ustąpią. Pod prysznicem skurcze nie dość, że nie ustąpiły, to jeszcze się zagęściły i stały mocno bolesne. Także już wiedziałam, że to na pewno poród. Obudziłam męża, a że ten się powoli zbierał, a mnie skurcze już zaczęły mocniej dokuczać, to powiedziałam, żeby się streszczał, dzwonił po moich rodziców, żeby przyjechali do Mai, bo mam już mocne skurcze. Poprosiłam żeby dopakował kanapkę i wodę w oczekiwaniu aż dojadą, co potrwało około pół godziny. Usiadłam na kanapie i tak już zostałam, bo skurcze stały się mocne i częste. Stwierdziłam, że na pewno nie jedziemy na Żelazną w Warszawie, bo to za daleko i pojedziemy najbliżej nas – do szpitala w Piasecznie. Minęło jednak kilka minut i poczułam, że zaczynają mi się skurcze parte… Poprosiłam Łukasza, żeby zadzwonił po karetkę i przyniósł jakieś prześcieradła oraz pomógł mi się rozebrać. Mąż mówi mi na to „tylko spokojnie, nie przyspieszaj” :))) Jakbym miała na to jakiś wpływ – z własną fizjologią ciężko jest wygrać. Ostatecznie można powiedzieć, że Łukasz odebrał poród, bo moi rodzice przyjechali może na 10 minut przed finałem. Tata siedział w kuchni, żeby zająć się Mają gdyby się w tym zamieszaniu obudziła (szczęśliwie wszystko przespała), a mama głaskała mnie po głowie. Kiedy była już główka dziecka weszła ekipa z karetki i babeczka-ratowniczka przy ostatnim parciu złapała malucha i położyła mi go na brzuchu :) Maluszek szybko wziął łyk powietrza, poczekaliśmy aż pępowina odpępni około 5-10 minut. Z Jasiem było wszystko dobrze, więc ratowniczka podpisała się, że oceniła go na 10 punktów. Przewieźli nas do szpitala, gdzie urodziło się łożysko (a synek wolał w domu ;) ) i założyli mi szew samowchłaniający się na ponoć nieduże pęknięcie. W karetce mały ciągle mógł być na mnie, a później jeszcze 3h byliśmy na sali porodowej, kontakt skóra do skóry, mały napił się siary, ja zjadłam dwie kanapki i we trójkę przysnęliśmy.
Poród był bardzo szybki – Jaś urodził się o 5:35, a przy starszej córce lekkie skurcze obudziły mnie o 2:30, a urodziła się o 17:45. Także pierwszy poród trwał 15h, a drugi niecałe 3h. Podsumowując wszystko toczyło się ekspresowo i muszę stwierdzić, że miałam dobry poród.
martiszkag
napisała grudnia 30, 2016 15:45
Dodam jeszcze, że nie odeszły mi wody, ani czop śluzowy. Pęcherz płodowy pękł tuż przed tym jak wyszła główka.
imagnolia
napisała stycznia 02, 2017 01:18
Niesamowite. No to rzeczywiscie poszlo ekspresowo. Szok, ze tak z nienacka w sumie zaczal sie ten porod:)))