Kto jest on-line: agat233, agusia1985, MrsCreme, Atis, jessa79
 
 

Wykresy w telefonie Cell

m.28dni.pl (iphone, android)
 
 

Szybka pomoc!

Coś sprawia Ci trudność, nie rozumiesz opcji? Napisz do pomocy 28dni lub eksperta.

 
 
 
 

Komentarze forum

elfika: Ja wiem o czym mówicie... tylko my mamy o tyle szczęście, że te najtrudniejsze zachowania a ...

 

marion: [quote=dagus84">Ja nie wiem dziewczyny o czym mówicie :([/quote"> Kiedyś nagram go ...

 

dagus84: Ja nie wiem dziewczyny o czym mówicie :( Mój jest grzeczny, bez histerii, gadający aż ...

 

marion: Panie Frycka wrzucają na bieżąco na FB fotki z zajęć. Na wszystkich, ze względu na "zacho ...

 

Else: Nooo. Dokładnie. A powiem ci że ja nie raz się wręcz zmuszalam aby gdzieś z z Dawidem wyj ...

 

marion: [quote=Else">terapeuci zawsze mi powtarzali, że lepiej "powalczyć z nskym autystą, który ...

 

Else: Marion jest trudno. Mój też tego gorszego sortu, ale terapeuci zawsze mi powtarzali, że lepi ...

 

marion: Wg mnie nie ma czegoś takiego jak dziecko MUSI wychodzić - zastąpiłabym to określeniem POW ...

 

marion: U mnie przy bardzo wysokiej prolaktynie były zawsze bardzo długie, po ponad 40-50 dni, czasam ...

 

elfika: E tam menopauza. Ja bym obstawiała bezowulacyjny ze stresu. Ewentualnie prolaktyna do sprawdze ...

 

marion: Przyszła dziś @. Zakończony wczoraj cykl jest przedziwny - nigdy takiego nie miałam. Nie wi ...

 

Else: Ale cudne dzieciaki. Martę ostatnio chyba w "pieluchach" widziałam (w sensie, że malutką). ...

 

Else: Dokładnie. Wpadaj na wątek... Jest nas tam trochę. I dzieciaczki w różnym wieku, zawsze mo ...

 

elfika: Anula, to wbijaj na wątek wspieranie rozwoju. Troszku nam się rodzinka na spektrum powiększy ...

 

Else: No każdy musi robić jak uważa. Ja jednak widzę różnice pomiędzy moim alienem, a jego kol ...

 
 

Unikania poczęcia ciąg dalszy 28 Kwi 16:45

 

Chciałabym wyjaśnić i kontynuować pewne kwestie zawarte przeze mnie w poprzednim wpisie i poruszone przez Was w komentarzach. Po pierwsze chciałam zaznaczyć, że poglądy i przemyślenia, jakie zawieram czasem na tym blogu są wyłącznie moje i nie zawsze poparte dogłębną analizą tematu, który poruszam (oczywiście zupełnie inaczej jest, gdy przekazuję jakąś wiedzę dotyczącą obserwacji). Dlatego nie podważam stanowiska kościoła, tylko piszę co mi się wydaje i pytam, jak Wam się podoba ;) i jak zawsze jednym podoba się mniej, innym bardziej.

Druga sprawa – w swojej wypowiedzi nie zrównałam wszystkich metod odkładania poczęcia pod względem ich wartości, a jedynie zaznaczyłam, że każda z nich – czy hormonalna, czy mechaniczna, czy naturalna – ma ten sam cel – odłożenie na później, bądź uniknięcie poczęcia w ogóle. Nie uważam, że każda wymieniona metoda jest dobra, ale trudno mi się przekonać, że unikanie poczęcia poprzez niewspółżycie nie jest unikaniem poczęcia. Tak często walczymy ze stereotypem nieskuteczności – przecież żadna z nas nie obserwowałaby się, jeśli dzięki temu nie mogłybyśmy odkładać/unikać poczęcia. Nie jest to jedyny cel, ale raczej główny.

A co do wartości różnych metod. Środki hormonalne dla mnie odpadają nie tylko dlatego, że jest to bezsensowne wyłączanie zdrowych funkcji organizmu, ale też dlatego, że mają działanie antyzagnieżdżeniowe. Prezerwatywy i środki chemiczne z mojego punktu widzenia mają zbyt niską skuteczność i stres, że nie podziałają, kompletnie psuje to, co właściwie chcemy dzięki nim osiągnąć, czyli przyjemność z seksu. Ponadto uważam, że jeżeli seks wolny od „niebezpieczeństwa” ciąży możemy mieć w każdej chwili, to dużo szybciej dochodzi do znudzenia się nim. Może i są takie osoby, które się nigdy nie nudzą, nawet jeśli zawsze mogą – podejrzewam, że są to wyjątki od reguły.

Czy Metody Rozpoznawania Płodności są lepsze? Moim zdaniem tak – dlatego je wybieram. Wymagają akceptacji swojej fizjologii, poszanowania swojego ciała. Jest to element dbania o własne zdrowie – nie tylko fizyczne, ale i psychiczne. Komfort współżycia w fazie poowulacyjnej jest nie do podrobienia jak dla mnie. Oczekiwanie na fazę niepłodną to jeden z lepszych afrodyzjaków. Nie jest to łatwe, ale z mojego doświadczenia wynika, że rzadko można osiągnąć cokolwiek dobrego bez wysiłku.

Nie napisałam też nigdzie, że człowiekiem rządzą instynkty, co również mi zarzucono. Oczywiście mamy rozum, więc możemy dokonać wolnego wyboru – nie współżyjemy w dni płodne mimo wielkiej ochoty na seks. Ale czy to znaczy, że nie musimy ze sobą walczyć? Ja póki co muszę w każdym razie ;)

Nie rozstrzyga to wszystko kwestii, czy niewspółżycie w fazie płodnej można nazwać swego rodzaju antykoncepcją. Pozostaje wciąż pytanie czy unikanie poczęcia to to samo co działanie przeciw poczęciu. W każdym razie wg mnie unikanie poczęcia to nic złego, każdy ma prawo zaplanować tyle dzieci ile chce albo nie chcieć ich w ogóle. I każdy wybiera swoją drogę. Ważne jest, by był to wybór świadomy, a żeby był świadomy, musimy mieć pewną i pełną wiedzę, z czego możemy wybierać. Czy zgodzicie się ze mną?

Pozdrawiam, Cynosia, ekspert 28dni

 
Komentarze
  • siciurynka 29 Kwi 19:17

    tak :) Unikanie współżycia to unikanie poczęcia. Bez dwóch zdań :). Jedyne, z czym się nie zgadzałam, to to, że unikanie współżycia to działanie przeciw poczęciu. Jest różnica po prostu. Działanie to akcja, to podjęcie jakichś konkretnych kroków. A wstrzemięźliwość czynnością nie jest.
  • Love_line 29 Kwi 19:41

    Tak, ja się zgadzam:) i też świadomie wybieram npr. nie wyobrażam sobie sytuacji, w której byłabym dostępna dla męża jak piwo w lodówce, na każde zawołanie itd. Uważam, że jeśli się na coś bardzo czeka to jest to później piękne. To tak samo jak czekasz na wymarzony urlop czy na spotkanie z dawno niewidzianymi przyjaciółmi i nie mozesz się już doczekać. A gdy przychodzi ten moment, jest po prostu świetnie:) seks ze sztuczną antykoncepcją to jakby jeść swoją ulubioną rzecz trzy razy dziennie. Juz po dwóch dniach by mnie zemdliło. Możnaby nawet czuć obrzydzenie. a po co:)?
  • dorah 29 Kwi 20:45

    W dzisiejszym jesteśmy bombardowani sloganami typu "musisz to mieć", "Bierz ile chcesz" itp. I tego "mieć" jest coraz więcej i końca nie widać. A życie dużo bardziej smakuje, gdy od czasu do czasu jest święto "mienia" (lub "mania", jak kto woli;-)), a nie codziennie ;-) Czy seks nie jest czymś zasługującym na miano święta? Dla mnie tak.
  • myszaasia 29 Kwi 23:55

    dorah bardzo dobrze powiedziane:)
  • be_atka 30 Kwi 00:52

    odniosę się tylko do jednej sprawy: Cynosia - "uważam, że jeżeli seks wolny od „niebezpieczeństwa” ciąży możemy mieć w każdej chwili, to dużo szybciej dochodzi do znudzenia się nim" właśnie przez takie teksty młodzi ludzie nie chcą poznawać metod rozpoznawania płodności, to stary moherowy tekst, ile to jest to szybciej??? miesiąc? rok? 15 lat? ktoś to zmierzył? zbadał? jednym seks nudzi sie po roku współżycia, innym po 30 latach smakuje równie wspaniale ... więc ten wyświechtany tekst w kibel, mało mu już brakuje do "kobiety biorące pigułki mają myśli samobójcze i nie kochają swoich dzieci" (to cyctat z nauczycielki npr na moim przedślubnym poradnictwie rodzinnym) żeby nie było, ja nigdy więcej chemii nie ruszę, obserwuję się i chce to robić już zawsze, ale dorabianie ideologi do czystobiologicznych spraw mnie śmieszy :)
  • be_atka 30 Kwi 00:57

    dorah ... sądzę, że każdy seks jest świętem, jeśli się współżyje z osobą, którą sie kocha, tu nie potrzeba czasów "mania i nie mania"
  • amwj 30 Kwi 01:36

    do Love_line słuchaj śmieszą mnie teksty typu: " nie wyobrażam sobie sytuacji kiedy byłabym dostępna dla męża jak piwo w lodówce.." Mówiąc takie rzeczy sama siebie traktujesz przedmiotowo, to Ty nic nie czujesz kochając się z mężem.. Myślisz sobie- dziś będę dostępna ale tylko raz a jutro wcale bo nie jestem piwem.. he he zabawne
  • Maalgorzata 30 Kwi 02:20

    Zgadzam sie z tym, ze cel jest ten sam przy stosowaniu wstrzemiezliwosci w dniach plodnych, jak i gdy stosujemz antykoncepcje. Unikniecie poczecia. Tylko srodki sa inne do osiagniecia tego celu, a to zasadnicza roznica. Bo wg. mnie zaden cel nie uswieca srodkow!!
  • olimpijka 30 Kwi 10:02

    seks jest czynnością podobnie jak jedzienie, picie i wydalanie. wszystko robię wtedy kiedy czuję że mam potzrebę. i nie ma to nic wspólnego z dostęnością w lodówce. mam ochotę - uprawiam seks, nie mm ochoty - nie uprawiam.
  • Ewasmerf 30 Kwi 12:40

    Amwj, swietny tekst z ta dostepnoscia;-)) Popieram Be_atke, amwj i olimpijke. Jesli ja i moj partner mamy oboje ochote na seks to czemu nie? Korzystam z przyjemnosci jaka daje seks juz ponad 10 lat i szczerze powiedziawszy nie znudzil mi sie ani nie spowszednial. Radze sprobowac w lozku czegos nowego, jesli ktos jest znudzony swoim zyciem erotycznym. I jesli tak jest to mysle ze i wstrzemiezliwosc niewiele pomoze.
  • informatorka 30 Kwi 14:01

    Niestety odkładanie z npr nie jest dla mnie. Mam nieregularne cykle (23 - 42), fazę lutealną 10-cio dniową i co? Zostaje mi 7 dni na seks?
  • Kruszyna 01 Maj 15:52

    Nie uważam że "jestem dostępna dla męża jak piwo w lodówce", seks się nam nie nudzi, odkrywamy w sobie nadal nowe rzeczy po wielu latach, mimo że zrezygnowaliśmy z npr na rzecz antykoncepcji. (Mam podobnie jak przedmówczyni, bez leków cykle 30-60 dni). I uważam że nie ważne czy małżeństwo stosuje npr, antykoncepcję hormonalną czy mechaniczną, liczy się uczucie, zrozumienie, szacunek do siebie nawzajem i do ciała.
  • wiherek 02 Maj 15:19

    Ja odniosę się jedynie do jednej z wypowiedzi. Wypowiedzi Olimpijki. Dla mnie subiektywnie seks nie jest czynnością która można zrównać z potrzebą jedzeni, picia a tym bardziej wydalania. Pozdrawiam serdecznie :D
  • Misieczka 03 Maj 03:11

    Krótkie odniesienie do poprzedniego wpisu: "abstynencja seksualna nie jest naturalna dla człowieka jako gatunku", "decyzja o powstrzymaniu się od współżycia wymaga od nas walki z własną naturą" - z biologicznego punktu widzenia pewnie masz rację, Cynosiu, ale na człowieka nie można patrzeć tylko przez pryzmat biologii. Do natury człowieka należy również myślenie, rozum. I tu już się nie zgodzę, że decyzja np. o odłożeniu poczęcia jest niezgodna z naturą.
  • dorah 05 Maj 00:08

    Jeśli seks jest czynnością jak jedzenie, spanie itd, to gdzie jest miejsce na drugiego człowieka, na miłość, na bycie darem??? Taki tekst jest dla mnie przerażający. Czy seks to nie najgłębsze i najintymniejsze spotkanie dwojga osób, wyrażające najgłębszą więź między nimi?
  • Ewasmerf 05 Maj 10:35

    Olimpijce nie o to chodzilo, zeby splycic seks, tylko chciala podkreslic ze uprawia go wtedy gdy ma na to ochote, ze sama o tym decyduje, a nie jest jak "piwo w lodowce". Wspolczuje tym, ktore zostawiaja cala inicjatywe w rekach swojego meza, i wspolczuje tym mezom. Seks jako bycie darem? Juz nie wydziwiajmy. Seks sluzy rowniez tak zwyczajnie DAWANIU sobie na wzajem przyjemnosci, radosci, odprezenia. To jest wlasnie milosc - zeby uszczesliwic druga osobe. Fizycznie, emocjonalnie i psychicznie.
  • siciurynka 05 Maj 18:01

    Dorah, ja Ciebie zupełnie rozumiem :). Fascynujące, jak kobiety emocjonalnie podchodzą do tego tematu, który, jak już wspomniałam pod poprzednim postem, ma charakter rozważań na poziomie chłodnej logiki :) Cynosia pyta nie o dostępność, jak piwo w lodówce, czy o dary, czy o inne sprawy związane z samym seksem, tylko o to, czy wg nas MRP to działania antykoncepcyjne. Ale i tak odniosę się do wpisu Ewasmerfetki(?). Dawanie i obdarowywanie to synonimy. Chociaż w słowie "obdarowywać" jest coś więcej, niż w "dawaniu", tak mi się wydaje. Jest to słowo trochę poetyckie, owszem, dlatego wydaje się wydumane, ale w sumie... Piszesz o takich doznaniach, jak przyjemność, radość, odprężenie, szczęście - to też jest poetyckie. Coś, co angażuje fizyczność, emocje i psychikę - jak sama piszesz - jest chyba czymś niezwykłym, niecodziennym, więc czemu by i o tym tak nie mówić? :) Skąd to wzbranianie się przed słowami takimi, jak "dar"? Czemu staramy się mówić o tym tak przyziemnie? A jednocześnie pragniemy pełni szczęścia?
  • dorah 05 Maj 18:56

    Moja odpowiedź nie dotyczyła tekstu Cynosi, tylko Olimpijki. Co do pytania, to dla mnie jest jasne, że zgodnie z nazewnictwem, antykoncepcja jest podjęciem działania przeciwpoczęciowego, natomiast przy MRP niczego "przeciwpoczęciowego" nie robimy. Świadome wybieranie czasu na współżycie, z równie świadomym powstrzymywaniem się od niego nie jest tym samym co współżycie "gdy czuję potrzebę, jak jedzenie i wydalenie", a potem lub przedtem działanie niszczące skutki współżycia lub zdrową i prawidłową pracę organizmu jaką jest płodność.
  • lilijeczka 15 Mar 10:09

    A ja powiem tylko tak: antykoncepcja jest to swiadome zapobieganie ciazy. Sa naturalne metody i te nienaturalne. Jesli unikamy seksu w dni plodne (swiadomie) aby nie zajsc w ciaze JEST TO ANTYKONCEPCJA

Aby dodać komentarz musisz być zarejestrowanym użytkownikiem 28dni. Zarejestruj się